web2.0, open source i inżynieria kosmiczna

Najlepsza taryfa GSM

Każdy z czasem się z tym zmierzy. Zmiana taryfy GSM. Wchodzisz na stronę operatorów, ściągasz cenniki. Ślęczysz godzinami i nadal nic nie wiesz. I pozostajesz w tym dziwnym przeświadczeniu, że ktoś chce zarobić na Twojej niewiedzy.

Pokażę Ci jak ja wybieram taryfę.

Aby wybrać trzeba mieć zdefiniowane własne potrzeby i umieć dokonać porównania taryfy z inną taryfą. Moje potrzeby są proste: głównie dzwonię i nie interesuje mnie cena SMSów. Mimo wszystko operatorzy przestawiają ofertę tak, że porównanie jest trudne.

Chcę wiedzieć: ile minut będę mógł wydzwonić w miesiącu? Krótka piłka.

Jeśli nie interesuje Cię matematyka (prosta, obiecuję!) to możesz przejść na koniec artykułu by ściągnąć porównanie taryf.

Weźmy na warsztat moją taryfę Orange „Twój plan na rozmowy 90”. Po zalogowaniu na stronę orange.pl pokazuje mi się propozycja „Nowy pakiet dla firm 80” (mam działalność gospodarczą). Podobny koszt abonamentu ale skąd mam wiedzieć, który mi się bardziej opłaca?

Twój plan na rozmowy 90 Nowy pakiet dla firm 80
Co miesiąc otrzymasz pakiet 360 minut do Orange i na numery stacjonarne wymiennych na 150 minut do pozostałych sieci lub 450 SMS-ów lub 225 MMS-ów do wszystkich sieci. 0,24zł do Orange
0.56zł poza siecią

Chcemy obliczyć średni koszt 1 minuty rozmowy. Po prostu. Jak to zrobić? Na rynku jest trzech operatorów. Każdy trzyma w garści około 1/3 rynku (zabawne – każdy jednocześnie twierdzi że jego udziały to między 35% a 40%). Oznacza to, że w przybliżeniu co trzecią minutę wydzwaniasz w obrębie sieci a resztę poza. Stacjonarne i  PLAY nie zmianiają zbytnio obrazu sytuacji. Przynajmniej w moim profilu użytkowania.

90*(0.33/360 + 0.66/150)=0.48

Ile płaciłbym w Nowy Pakiet dla Firm 80?

0.24*0.33 + 0.54*0.66 = 0.44

Fajnie a więc mi się opłaca 🙂 Ale skoro mogę już PORÓWNYWAĆ oferty to może sprawdzę jakie są inne na rynku? Oto wyniki mojego rozeznania. Wiem, że wydzwaniam 100-200 minut miesięcznie i chciałbym płacić około 60 PLN brutto. Jaka jest najlepsza oferta?

l.p. Operator Nazwa taryfy Liczba minut Opłaty miesięczne
1 Orange Orange dla firm 80 (Więcej minut do Wszystkich) 233 59,78 PLN
2 Orange Orange dla firm 80 (Więcej minut do Orange) 189 59,78 PLN
3 Era Firma 115 (Najwięcej minut w firmie) 181 61 PLN
4 Era Nowa Era bez telefonu 60 170 60 PLN
5 Plus Taryfa Elastyczna 50 (Zniżka 50% do sieci Plus) 130 61 PLN

Trochę inaczej wygląda odpowiedź na pytanie: chcę móc zawsze wydzwonić 200 minut. Jak wygląda najlepsza oferta?

l.p. Operator Nazwa taryfy Liczba minut Opłaty miesięczne
1 Orange Orange dla firm 80 (Więcej minut do Wszystkich) 233 59,78 PLN
2 Era Nowa Era bez telefonu 75 220 75 PLN
3 Plus Taryfa Elastyczna 75 (Zniżka 50% do sieci Plus) 205 91.50 PLN
4 Orange Nowy pakiet dla firm 80
215 97.60 PLN
5 Era Firma 215 (Najwięcej minut w firmie) 314 109.80 PLN

Ściągnij wyliczenia dla innych taryf.

Reklamy

Kim był Witold Pilecki?

68 lat temu, czyli 19 września 1940 r, rotmistrz Witold Pilecki dobrowolnie oddał się w ręce SS-manów by trafić do KL Auschwitz. Jego zadanie polegało na zorganizowaniu obozowego ruchu oporu. Przeżył w obozie 31 miesięcy (sic!) a potem uciekł aby zdać swoim przełożonym raport z warunków życia (i śmierci) w obozie. Alianci uznali raport za przesadzony (miliony zabitych!) i nie zdecydowali się na jakąkolwiek akcję.

Rzadko zdarza się w historii narodu taka postać. Bohater, który się nie ugina i dochowuje wierności swoim przekonaniom. Dziwne, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł ekranizacji jego życia (które zakończyło się bardzo smutno). W rocznicę jego bohaterskiego czynu oddaję hołd jego pamięci i z przejęciem czytam jego raport…

W pierwszą niedzielę po, pierwszej pełni Księżyca po równonocy wiosennej przypada święto znane obecnie jako Wielkanoc. Choć to święto miało niegdyś inną nazwę to zwyczaje pozostały. Wielkanocne jajko, śmigus dyngus, nawet procesje – wszystko to rodzima twórczość naszych prasłowiańskich przodków. Różnorodne te zabiegi miały jeden wspólny cel. By o przygnębiającym sezonie zimowym do życia i domostw wnieść dobrą energię.

Wyciągnąłem więc moją siostrzyczkę, po raz pierwszy w tym sezonie, na rower. Ania z rowera korzysta rzadko ale intensywnie. Np. jedzie sobie na Ukrainę albo Rumunię. Obieżyświat : )

Jako że w domu miałem trochę cebulek tulipanów i nasion innych kwiatków postanowiliśmy je zasadzić. A że od dawna chodziła mi po głowie myśl odwiedzenia Góry Śmieci to właśnie ona stała się celem wyprawy. Oto czego się dowiedziałem o górze śmieci:

1. Rozciąga się z niej niespodziewanie przyjemny widok.

2. Rosną na niej różne rośliny. Widać trawę i chwasty. Teraz będą i tulipany : )

3. Na dole nie śmierdzi na górze tak. Zapach, ktory stamtąd docierał nie zachęcał do wdrapania się na sam szczyt.

4. To czarne na szczycie to niestety nie czarnoziem… To mieszanka szkła, odpadów przemysłowych, papieru i … Nie napiszę na co wyglądał mi ostatni składnik. Przy czym wcale nie zachęcam do wybrania się na górę, żeby się dowiedzieć. Gdyby nadawała się do odwiedzin… Cóż… Nie było by przed nią szlabanu, prawda?

A tutaj reszta zdjęć z przejażdżki.

Fabryka 2.0

W jednym z grudniowych numerów „Polityki” natknąłem się na ciekawy artykuł dotyczący personalizacji produkcji. Wspomniano tam nowozelandzką firmę Ponoko, dzięki usłudze której można wykonać zaprojektowane przez siebie meble, urządzenia, ozdoby i gadżety. Do dyspozycji jest szereg materiałów, z których laserowy nóż wycina zadane kształty. Pomysł niezmiernie mi się spodobał i postanowiłem zaprojektować gwiazdkowy prezent dla mojej dziewczyny. Przy jej stoliku komputerowym brakowało miękkiego źródła światła, więc pomyślałem o lampce.

Skorzystałem z istniejącego projektu lampki, jako wzorca. Niestety nie mogłem go edytować żadnym z posiadanych programów więc zaprojektowałem na jego podstawie własną. Ważkę zaprojektował p. Zbyszek jako znaczek ozdobny na wizytówki mojej dziewczyny. Pliki projektowe są do ściągnięcia w mojej galerii na Ponoko.com.

Projekt ścianek bocznych lampki z wzorkiem ważki

Po dwóch dniach pracy wysłałem projekt zgodnie ze wskazówkami i zapłaciłem za usługę kartą kredytową. Niespełna tydzień później zadzwoniła firma kurierska, że przesyłka dotarła już z Nowej Zelandii. Było koło 17 grudnia i już wiedziałem, że się wyrobię na Gwiazdkę! Przystąpiłem do montażu lampki. Na Allegro kupiłem uprzednio kabel z przełącznikiem i oprawką. W połowie pracy lampka prezentowała się następująco:

Lampka w połowie złożona

Podstawkę i oprawkę skleiłem klejem akrylowym. Najwięcej czasu poświęciłem scalenie ścianek bocznych z podstawkami. Nie używałem kleju bo chciałem aby łatwo można był lampkę otworzyć i wymienić żarówkę. W końcu udało się coś wymyśleć ze skrawków plastiku, który został po montażu. Bez pomocy mojej kochanej siostrzyczki nie udałoby mi się zdążyć na czas. Ma dziewczyna myk do tych spraw : ) Dzięki!

Uśmiech obdarowanej

Lampka spodobała się obdarowanej! A parę tygodni później Dan z Ponoko.com poprosił mnie czy może zabrać tą lampkę do Włoch na piemoncki festiwal wytwórców. Żebyś wiedział, drogi czytelniku, że się zgodziłem! : )

Viagem a Portugal

Poprzedni tydzień spędziłem w Portugalii na konferencji dotyczącej telekomunikacji. Jej agenda jest przystosowana do wymagań Panów w okolicy 50tki, stanowiących większość jej uczestników przez co prawdziwej pracy i spotkań jest tam raptem 2 dni : ) Tym samym miałem całkiem sporo czasu by przyjrzeć się bliżej temu sympatycznemu krajowi.

Lizbona

Rua Augusta, podobnie jak masa innych ulic wyłożona śliczną, jasną kostką brukową, lśni niczym polana wodą. Taki połysk daje kostka polerowana dekadami przez podeszwy milionów przechodniów. Leży w Baixa-Chiado – sercu Lizbony, pełnym starych uroczych kamieniczek i Cyganów oferujących nielegalne używki oraz towary luksusowe, niechybnie z odzysku. Lizbona nazywana miastem siedmiu wzgórz ma bardzo urozmaiconą topografię. Ulice pną się i opadają między wzniesieniami. Przejażdżka taksówką (wcale niedrogo!) po tych wąskich i stromych ulicach daje więcej wrażeń niż kolejka w wesołym miasteczku : )

Lizbończyczy śmieją się, że jako jedyni mają metro w Portugalii. Choć Porto będąc mniejszym miastem ma linii metra więcej, koledzy z Lizbony uważają je za podziemny tramwaj. Swoim leciwym aparatem uchwyciłem wejście do stacji metra Baixa-Chiado wykute w ścianie kamienicy. Widok od wewnątrz:

Niedaleko na wschód od niej – Alfama. Słynna dzielnica Fado. Ta muzyka poruszy Twoją duszę a rachunek, który przyniesie kelner – saldo na Twojej karcie kredytowej.

Noite do Fado – czyli noc z Fado ma tradycyjnie miejsce w czwartki. Do najlepszych klubów dostać się można tylko rezerwując stolik z wyprzedzeniem. Od samego progu otoczone aurą odświętnej uroczystości. Wejść na salę można tylko gdy artyści mają przerwę. Przez 30 minut salę wypełnia gwar rozmów i szczęk sztućców by przy wejściu kolejnego śpiewaka ucichnąć i pozwolić widowni / klientom skupić sie na muzyce. Gasną światła i powietrze wypełniają tęksne dźwięki fado. Posłuchaj:


A gdy przychodzi weekend miasto ogarnia szaleństwo. Przynajmniej tak ja to widzę, bo bawią się Lizbończycy z manierą bez porównania fajniejszą od naszej. Ma w tym pewnie duży udział ciepły klimat, który od czerwca z biegiem tygodni coraz mniej zaskakuje pogodą. Otóż noc zaczyna się późno i kończy późno. Ulice Bairro Alto wypełniają się rozbawionym i pogodnym tłumem. O 2:30 panuje tam po prostu tłok. To dobry czas by zjeść pao com chorizo (coś a’la hotdog z pyszną kiełbaską) albo bifamę (bułę mięchem) i skoczyć do klubu. Tam zabawa do samego rana. Około 7mej-8mej na afrykańskie kechuas (najlepsza fasolka z mięsem jaką w życiu jadłem). Podobno dobrze wpływa na poradzenie sobie z alkoholem. Bez większych obaw można wskoczyć potem za kółko by powolutku dojechać sobie do domu. Ale uwaga! Trzeba bardzo mocno wierzyć w moc kechuas. Ja nie wierzę ale zapięty pasami i kontrolując czy mój kierowca aby nie przekroczył 30km/h (przekroczył) dojechałem bezpiecznie do domu : ) Poniżej uliczka w dzielnicy Bairro-Alto nocą. Typowa, zapchana i rozbawiona : )

Porto

Podczas gdy Lizbonę pokazali mi moi przyjaciele nocą, więc tylko jej imprezową część mogłem zobaczyć, moja urocza przewodniczka z Porto miała dla mnie czas popołudniem. Gdybym przyjechał dwa tygodnie wcześniej trafiłbym na ichniejsze juwenalia i pewnie miał problemy z powrotem do Polski więc może i dobrze, że dzień spędzony w Porto nie zakończył się całonocną imprezą : )

Soraia odebrała mnie ze stacyjki Campanha. Jej tylko znanymi ścieżkami trafiłem w najpiękniejsze zakątki Porto. Polecam szczególnie okolice mostu Ludwika I. Jest tam ładniej niż na pocztówkach : ) Opadające ku poprzecinanej sześcioma mostami, wijącej się tu rzece Douro brzegi usiane są starymi kamieniczkami dając taki efekt, że stanąłem w miejscu przez dłuższy czas. Dobre miejsce na oświadczyny : ) Zobacz:

Odwiedziliśmy też urokliwy bazar Mercado do Bolhao (zdjęcia w gronowej galerii powyżej) i wieżę Kleryków. Gdy wypowie się na niej życzenie napewno się spełni a można wypowiedzieć aż 3. Co za luksus! Okolice wieży warto odwiedzić także z innego powodu. Jest tu najlepszy sklep z winami w mieście. W Cleri Porto możesz dostać zarówno vinho verde za 1euro jak i butelkę rubinowego porto z 1922 roku za 1600euro! Obsługa (właściciel?) jest w dodatku tak miły, że pozwolił nam spróbować wytrawnego 10 letniego porto. Przepyszne! Panuje w Portugalii zwyczaj, że narodzonemu dziecku kupuje się dużo Porto, które z wiekiem dojrzewa wraz z obdarowanym. Dobrą okazją do otwarcia podarunku (beczka przynajmniej!) jest jego ślub lub … narodziny dziecka : )

Porto też ma swoje jedzonko. Kanapka franzezinha (francuzeczka) czy deser natas de cielo (niebiański krem) są bardzo smaczne i wkrótce postaram się je zreplikować domowymi metodami.

Podsumowując, Portugalia to pogodny kraj z sympatycznymi ludźmi. Kiedyś będę miał tam winniczkę. Przynajmniej!

To się musiało zdarzyć. Prędzej czy później. Wczoraj ogłoszono odkrycie kolejnej planety ale tym razem nie jakiegoś giganta gazowego ale czegoś mniej więcej przypominającego naszą Ziemię! Planeta ma promień 1.5 raza większy od naszej kolebki i grawitację w okolicach 2.2g. To nie do końca komfortowe warunki, ale łagodny klimat z temperaturami między 0-40°C da z pewnością odrobinę wytchnienia.

Planeta ma jeszcze więcej wspólnego z Ziemią. Posiada już bowiem dwóch rywalizujących ze sobą władców spierających się o to kto jest cesarzem całego układu Gliese 581 : )

A przy okazji… Fajnie zobaczyć podlinkowanego przez siebie posta na pierwszym miejscu reddit.com : ]

Reddit TOP3

Cieszy mnie liczba komentarzy. To pokazuje, że ludzi kosmos jednak fascynuje!

Lizbona – wkrótce!

Odezwał się stary bakcyl. Tworzenie muzyki! Wystarczyła chwilka by wsiąknąć na całe dwa dni. Myśląc sobie o majowo / czerwcowym tygodniu w Lizbonie stworzyłem utwór w klimatach nie … nie fado. Chciałbym. Ale tego nie skończyłbym w dwa dni. Powstał breakbeat. Miłego słuchania.

Chmurka tagów