bajania na temat

Archive for the ‘blogi’ Category

Londyn

W I w.n.e. w ramach podboju celtyckiej Brytanii, Rzymianie założyli u zwężenia małej, pływowej rzeki osadę. Z czasem Rzymianie odeszli ale osada została. Przez następne niemal 2,000 lat rozrosła się do rozmiarów, które oszołomiły by jej założycieli. Przetrwała trzy poważne próby podboju (z czego dwie skuteczne) i obecnie jest jednym z najbardziej fascynujących miast na tej planecie. Poniżej kilka impresji na jego temat.

Moja pierwsza wizyta przypadła na początek 2012 roku. Przechadzki po mieście wzmacniają obraz zarysowany niegdyś przez podręczniki angielskiego. Bobbies, czerwone autobusy i budki telefoniczne. Dobrze ubrani dżentelmeni i panie. Tutaj nie ma ku komu zwrócić się by równać w górę gdyż to miasto gdzie rodzą się trendy i standardy. Miasto tętniące życiem a jednocześnie dostojne. Nie wszystko jest idealne, oczywiście. Gdzieniegdzie, we wnęce czy zaułku widać zawiniętego w śpiwór niczym w kokon bezdomnego. Niestabilność i niepewność życia bezdomnego kontrastuje mocno ze stojącą nieopodal niego na ulicy skrzynką pocztową. Rzucający się w oczy, jaskrawy, czerwony kolor. Masywna budowa. Odlana z grubego żelaza tak solidnego jakby zaprojektowano ją by mogła znieść detonację ładunku wybuchowego. Kosze na śmiecie zaprojektowano w podobny sposób. Widniejecy na nich dumny herb nie pozostawia wątpliwości, że miasto poważnie podchodzi do kwestii przetwarzania odpadów.

343853134_f6efa0ad78_b

Przeprowadzka kilka miesięcy później. Lądowanie na lotnisku City zbudowanym we wschodnim Londynie (teraz jednym z najbardziej trendy miejsc w Europie) w starej dzielnicy portowej Docklands. Ulicami City of London, labiryntem wytyczonym przed wieloma wiekami, wiezie mnie czarna taksówka. Za oknem wizualne, architektoniczne święto dla oczu. Jeśli lubisz Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat w Warszawie to wyobraź sobie całe Śródmieście Północne zabudowane budowlami z każdego ważniejszego stylu architektonicznego poczynając od romańskiego i gotyku a kończąc na brutaliźmie, postmoderniźmie i neo-futuryźmie.

640px-Millennium_Bridge_rup11

 

Blisko 400 lat bez konfliktu na tej ziemi pozwoliły zakumulować przedsiębiorcom i artystokracji niesłychane bogactwo. Wdzięczni za sprzyjające wiatry historii, które przyniosły im dobrobyt, zbudowali City of London. Nawet zniszczenia poniesione w latach 1940-41 nie zmieniły za bardzo tego co budowniczowie Ci chcieli powiedzieć. Być może było to: Prosiliśmy Boga by nas prowadził. Oto efekt. (łac. Domine Dirige Nos to motto City of London). Będę tu jeszcze wielokrotnie wracał na spacery.

Brytyjczycy wiedzą co nieco o tym jak zbudować sprawnie działające społeczeństwo. Przez pewien czas rządzili w końcu największym imperium w dziejach. W rezultacie ich sposób bycia jest mieszkanką niezwykłej uprzejmości i łagodnej pewności siebie. Dzieci z mlekiem matki wysysają podstawowe zasady współżycia, które pozwalają im w dorosłym życiu przejść przez dzień wypełniony ocieraniem się o tysiące obcych ludzi w metrze czy na ulicy, bez szwanku na zdrowiu, psychice i własnej dumie. Gdy ktoś cię popchnie … przeproś. Jest w końcu niewykluczone, że źródłem nieszczęścia była Twoja nieuwaga. Nie wiesz do końca. Zakładasz swoją winę i przepraszając rozładowujesz sytuację, która ma niewielką jednakże niezerową szansę eskalować do kłótni albo bijatyki. Nie przynosi Ci to ujmy. Gdzie indziej ale nie tutaj. Tylko w Londynie możesz usłyszeć zwroty excuse me, please, sorry, thank you i cheers w jednym zdaniu. A do drącego się nocą, pijanego gościa na ulicy, dociera z okna na trzecim piętrze przyjacielska porada obudzonego mieszkańca pobliskiego bloku, któremu nawet przez moment nie przyszło do głowy obrazić delikwenta czy też użyć trybu rozkazującego. Głośno, choć nie agresywnie, rozbrzmiewa męski głos: „Why don’t you cool off a bit, mate?”. Po polsku: „Może trochę ochłoń, stary?” Przywołany do porządku imprezowicz kontynuuje spacer w ciszy, rozważając niestosowność swojego zachowania.

Londyn jest jak Internet. Jest tu wszystko (nie znajdziesz jednak restauracji włoskich –  toskańskie, sycylijskie, sardyńskie czy neapolitańskie tak). West End, tutejsza dzielnica z teatrami, z kilkudziesięciami przedstawieniami dziennie, generuje rocznie więcej przychodów niż Telewizja Polska i Agora razem wzięte. Grają tu koncerty wszyscy (ciężko jednak dostać bilety 😉 ).  Jest kościół dla ateistów. Otwarty velodrom. Velodrom w hali. Największy triatlon na świecie. Wymieniać można długo.

Są też terroryści. Na życie przeciętnego Londyńczyka wpływają mniej niż pogoda w Warszawie a jednak to oni a nie doniesienia o pogodzie w Polsce zajmują więcej miejsca w mediach. Spojrzenie na statystyki przywraca jednak należną im miarę. To prawda. W tym roku przerwali słabą passę z lat 2006-2016 kiedy to bardziej śmiercionośne były spadające gałęzie (średnio 6 ofiar rocznie). Jednak ich wysiłki i poświęcenie by uczynić z Londynu najniebezpieczniejsze miejsce w UK wciąż idą na marne. W końcu od lat to niechlubne miano przypada, i wie to każdy kto przeszedł szkolenie z Health and Safety (tutejsze BHP), schodom.

Factfile_deaths_large

Samuel Johnson powiedział: Człowiek zmęczony Londynem, to człowiek zmęczony życiem. Istotnie. Przez prawie 6 lat, które tu mieszkam z rodziną, przez nasze mieszkanie przewinęło się dobre kilka tuzinów gości. Absolutna większość była zachwycona tym miastem. Niektórzy wracali wielokrotnie. Jedynym wyjątkiem była nastolatka zbyt pochłonięta przeżywaniem swojej pierwszej miłości by zwracać uwagę na cokolwiek innego niż smsy od jej Romeo. Wybaczam 🙂

 

 

Reklamy

Hydroponika

Rośliny zwykle rosną w glebie. Jednakże okazuje się, że nie jest ona konieczna dla ich wzrostu. Świetnie radzą sobie na substytutach gleby a nawet bez niej! Te alternatywne sposoby uprawy to hydroponika i aeroponika.

Im więcej czytałem o bezglebowej uprawie roślin tym silniejsze miałem przeczucie, że pozwala na uzyskanie plonów o jakości przewyższającej uprawy ekologiczne. Postanowiłem więc to sprawdzić eksperymentalnie.

Przygodę zacząłem od truskawek. Sadzonki nabyte w Tesco po oczyszczeniu z ziemi umieściłem w perlicie. Dno doniczki wyłożyłem gazą i w osi doniczki umieściłem knot z gazy aby ułatwić rozprowadzanie roztworu. Parę dni zajęło truskawkom zorientowanie się, że roztaczają się przed nimi korzystne perspektywy. Kiedy tylko wyszło kwietniowe słońce truskawki zrobiły to:

Hydroponiczna truskawka

Hydroponiczna truskawka

Rośliny nie potrzebują dużo do szcześcia. Gwarantem szczęścia jest słońce, woda i 17 składników mineralnych. Medium, w którym umieszczone są ich korzenie powinno mieć odpowiedni współczynnik pH a roztwór je opływający odpowiednie stężenie różnych składników. Pomocą służy Internet a także zawierająca interesujące informacje seria „Integrowana produkcja” wydana przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Zacząłem też hodować bazylię bezpośrednio z nasionek. Czekam z niecierpliwością na możliwość organoleptycznej weryfikacji hipotezy.

Hydroponiczna bazylia

Hydroponiczna bazylia na wełnie mineralnej

Hakerzy rozpracowali elektroniczne maszyny do głosowania!

Nieznana szerzej grupa hackerów zdobyła kod źródłowy elektronicznych maszyn do głosowania w USA, o których mówiło się, iż nie są bezpieczne. Poniżej pełny listing programu:

05 TEXT : HOME
10 PRINT "ELECTION 2008"
20 PRINT "*************"
30 PRINT "PLEASE SELECT ONE OF THE FOLLOWING PRESIDENTIAL CANDIDATES:"
40 PRINT "A) BARACK OBAMA"
50 PRINT "B) JOHN MCCAIN"
60 INPUT A$
70 IF LEFT$(A$,1) = "A" OR LEFT$(A$,1) = "a" THEN GOTO 30
80 PRINT "YOU HAVE SELECTED JOHN MCCAIN.  THANK YOU."

Wielkanocna przejażdżka na Górę Śmieci

W pierwszą niedzielę po, pierwszej pełni Księżyca po równonocy wiosennej przypada święto znane obecnie jako Wielkanoc. Choć to święto miało niegdyś inną nazwę to zwyczaje pozostały. Wielkanocne jajko, śmigus dyngus, nawet procesje – wszystko to rodzima twórczość naszych prasłowiańskich przodków. Różnorodne te zabiegi miały jeden wspólny cel. By o przygnębiającym sezonie zimowym do życia i domostw wnieść dobrą energię.

Wyciągnąłem więc moją siostrzyczkę, po raz pierwszy w tym sezonie, na rower. Ania z rowera korzysta rzadko ale intensywnie. Np. jedzie sobie na Ukrainę albo Rumunię. Obieżyświat : )

Jako że w domu miałem trochę cebulek tulipanów i nasion innych kwiatków postanowiliśmy je zasadzić. A że od dawna chodziła mi po głowie myśl odwiedzenia Góry Śmieci to właśnie ona stała się celem wyprawy. Oto czego się dowiedziałem o górze śmieci:

1. Rozciąga się z niej niespodziewanie przyjemny widok.

2. Rosną na niej różne rośliny. Widać trawę i chwasty. Teraz będą i tulipany : )

3. Na dole nie śmierdzi na górze tak. Zapach, ktory stamtąd docierał nie zachęcał do wdrapania się na sam szczyt.

4. To czarne na szczycie to niestety nie czarnoziem… To mieszanka szkła, odpadów przemysłowych, papieru i … Nie napiszę na co wyglądał mi ostatni składnik. Przy czym wcale nie zachęcam do wybrania się na górę, żeby się dowiedzieć. Gdyby nadawała się do odwiedzin… Cóż… Nie było by przed nią szlabanu, prawda?

A tutaj reszta zdjęć z przejażdżki.

20 lat świetlnych od drugiej Ziemi

To się musiało zdarzyć. Prędzej czy później. Wczoraj ogłoszono odkrycie kolejnej planety ale tym razem nie jakiegoś giganta gazowego ale czegoś mniej więcej przypominającego naszą Ziemię! Planeta ma promień 1.5 raza większy od naszej kolebki i grawitację w okolicach 2.2g. To nie do końca komfortowe warunki, ale łagodny klimat z temperaturami między 0-40°C da z pewnością odrobinę wytchnienia.

Planeta ma jeszcze więcej wspólnego z Ziemią. Posiada już bowiem dwóch rywalizujących ze sobą władców spierających się o to kto jest cesarzem całego układu Gliese 581 : )

A przy okazji… Fajnie zobaczyć podlinkowanego przez siebie posta na pierwszym miejscu reddit.com : ]

Reddit TOP3

Cieszy mnie liczba komentarzy. To pokazuje, że ludzi kosmos jednak fascynuje!

2Hz

Z taką właśnie częstotliwością rodzą się na świecie nowe blogi a ich ilość podwaja się co pół roku. Ten urodził się z radości jaką przynosi mi uczestniczenie we wpaniałym, ewolucyjnym procesie jakim jest rozwój sieci Internet. Jestem autorem miejsce.info i reddicious.com, stron które określane są jako przedstawiciele nurtu Web2.0 ale nie czyni mnie to nikim szczególnym gdyż dzisiaj wszyscy składamy się na Sieć. Dziś każdy jest autorem. Umieszczając dzieląc się własnymi multimediami, oznaczając tagami zasoby internetowe czy edytując jedną z tysięcy Wiki powiększamy możliwości nas jako społeczeństwa.

Osobiście wątpię czy ten trend powodowany jest ukrytą w każdym (?) chęcią tworzenia. Sądzę, że bliżej prawdy leży stwierdzenie, że kryje się za nim chęć interakcji. Interakcja ta, nieskrępowana cenzurą, normami a tylko przepustowością dostępnego pasma generuje gigantyczne ilości informacji. Grozi czymś co dzisiejsi myśliciele nazywają skażeniem informacją a nieodżałowany Stanisław Lem opisał w znakomitym (jak donoszą krytycy – ja sam dopiero się o tym przekonam) zbiorze esejów zatytułowanym „Bomba megabitowa”.

Niektórych jednak nie przeraża galopujący, wykładniczy wzrost ilości wiedzy zgromadzonej w Sieci, mocy przetwarzania maszyn i pojemności łącz transmisyjnych – wszystkiego dokoła do napędza społeczeństwo informacyjne. Powiem więcej. Zwolennicy teorii singularity z zapartym tchem oczekują dnia (wieszczonego przez Raya Kurzweila na rok 2045) w którym rozwój technologiczny osiągnie tak zawrotne tempo, że rewolucje technologiczne staną się codziennością. Temat jest fascynujący i z pewnością do niego kiedyś jeszcze wrócę ale na razie wrócę do teraźniejszości…

Dostałem dziś SMS’a od Krzyśka Bieleckiego, że miejsce.info wymieniono na oficjalnym blogu Google Polska. Wiadomość ta bardzo mnie ucieszyła. Obecnie pracuję nad nową wersją miesjce.info i jako, że jest ono moją samodzielną pracą potrzebuję takich pozytywnych stymulatorów. A propos stymulatorów. Myślę, że w następnym poście podzielę się kilkoma uwagami jak skutecznie motywować się do pracy … gdy nie ma wokół nikogo kto zrobi to za ciebie.

Chmurka tagów