68 lat temu, czyli 19 września 1940 r, rotmistrz Witold Pilecki dobrowolnie oddał się w ręce SS-manów by trafić do KL Auschwitz. Jego zadanie polegało na zorganizowaniu obozowego ruchu oporu. Przeżył w obozie 31 miesięcy (sic!) a potem uciekł aby zdać swoim przełożonym raport z warunków życia (i śmierci) w obozie. Alianci uznali raport za przesadzony (miliony zabitych!) i nie zdecydowali się na jakąkolwiek akcję.
Rzadko zdarza się w historii narodu taka postać. Bohater, który się nie ugina i dochowuje wierności swoim przekonaniom. Dziwne, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł ekranizacji jego życia (które zakończyło się bardzo smutno). W rocznicę jego bohaterskiego czynu oddaję hołd jego pamięci i z przejęciem czytam jego raport…
wrzesień 20, 2008 o 4:01 pm
O tak. Pilecki wielkim człowiekiem był. Czytając jego biografię trudno nie ulec wrażeniu, że teraz o ludzi tego formatu znacznie trudniej…
A najsmutniejszy jest jego koniec. Wykończony przez rodaków…
październik 16, 2008 o 12:09 pm
To prawda, a jego koniec był wielce haniebny dla opraców.